Muchobór Mały Wrocław ;-)

Jedno z najstarszych miast w Polsce od lat zachwyca swymi atrakcjami. Na turystów czekają tu wspaniałe zabytki oraz muzea pełne niezwykłych eksponatów. Spacer po Wrocławiu potrafi dostarczyć silnych wrażeń, o czym każdego roku przekonują się tłumy turystów.

W samym mieście koniecznie trzeba zobaczyć Rynek z okazałym ratuszem, zaś w jego najbliższej okolicy Plac Solny i słynne kamieniczki „Jaś” i „Małgosia”. Na szczególną uwagę zasługuje również Uniwersytet Wrocławski, w którym znajduje się słynna aula Leopolda I. Inną ciekawostką Wrocławia jest tutejszy Arsenał, będący jedną z najstarszych w Europie budowlą tego typu.

Jednym z najbardziej znanych wrocławskich zabytków jest słynna „Panorama Racławicka”. Ten wielki obraz trafił do Wrocławia ze Lwowa, w którym znajdował się do czasu zakończenia II wojny światowej.

Podczas wizyty we Wrocławiu koniecznie trzeba zajrzeć na Ostrów Tumski, gdzie znajduje się piękna gotycka katedra św. Jana Chrzciciela. Tu również można zobaczyć najstarszy ze wszystkich wrocławskich kościołów – niepozorną świątynię p. w. św. Idziego, którą zdobi wspaniały, romański portal.

Zmiana wyglądu mieszkania wiąże się z kosztami, więc chcesz, aby remont był wykonany perfekcyjnie, a mieszkanie wyglądało elegancko i ponadczasowo. Niestety nie masz pomysłu i dostatecznej wiedzy, by je odpowiednio zaprojektować. Nie musisz wertować mnóstwa katalogów, książek i stron internetowych - wystarczy, że odwiedzisz biuro projektowe zajmujące się projektami wnętrz. Wykwalifikowani i doświadczeni projektanci wysłuchają Twoich pomysłów, wyjaśnią jak je wykorzystać, by mieszkanie zyskało niepowtarzalny i elegancki wygląd, nie tracąc jednocześnie na ergonomiczności i przytulności, a w końcu przedstawią projekt wnętrza. Jeśli będzie trzeba, pracownicy biura projektowego fachowo doradzą jakich materiałów użyć, by ostateczny efekt idealnie oddał początkowy projekt wnętrza, a w razie problemów z realizacją, będą wiedzieli jak je rozwiązać. Na życzenie klienta pracownicy biura chętnie zajmą się doglądaniem realizacji projektu i nienadzorowaniem pracowników budowlanych, by od projektu nie odbiegli.



Wrocławskie atrakcje Plac Nankera
Ten podłużny plac na Starym Mieście we Wrocławiu jest właściwie szeroką ulicą. Mierzy on około 200 metrów, zaś za jego przedłużenie uważana jest ulica Uniwersytecka. Choć niewielki, plac Nankiera ma się czym pochwalić. Znajdują się przy nim aż trzy zabytkowe świątynie: XIII...
Wrocławskie skarby Most Grunwaldzki
Dla wielu z nas Wrocław to przede wszystkim wspaniała architektura, reprezentowana przez ratusz, piękne kamienice oraz liczne świątynie. W czasie wycieczki po stolicy Dolnego Śląska warto jednak zwrócić uwagę i na takie zabytki, jakimi są mosty. Wrocław może się pochwalić licznymi...
Atrakcje Dolnego Śląska Bolków
Ten region znany jest z historycznych miast oraz pięknych krajobrazów. Dolny Śląsk jest krainą tak różnorodną, że każdy znajdzie tu dla siebie coś ciekawego. Do najważniejszych zabytków tego regionu zaliczają się bez wątpienia tutejsze zamki, budowane w stylu gotyckim w czasach...

Pamiętniki z podróży kolejowych. Wzdłuż magistrali podsudeckiej

Linia kolejowa nr 137, łącząca Katowice z Legnicą, znana bardziej jako magistrala podsudecka od zawsze przyciągała fanów kolei i pięknych krajobrazów. Zapraszam państwa na kolejową podróż przez historię, granitowe wzgórza, perły architektury z Sudetami w tle, czyli podróż szlakiem magistrali podsudeckiej. Ruszamy w piątkowy poranek ze stacji Legnica, trzecim co do wielkości mieście na Dolnym Śląsku, niegdyś stolicy województwa legnickiego. Pod względem kolejowym jest to jeden z najważniejszych węzłów na Dolnym Śląsku, gdzie krzyżują się przede wszystkim dwie główne trasy: magistrala podsudecka i linia kolejowa E30, należąca do europejskiego korytarza transportowego. O 6. 08 odjeżdża stąd autobus szynowy spółki Koleje Dolnośląskie relacji Legnica – Kłodzko miasto, który zawiezie nas do Jawora. Niestety legnicki poranek wita nas gęstą zasłoną chmur typu Altostratus, które według meteorologów zwiastują długotrwałe opady, ale być może, wyczuwalny dość mocny, wiatr przemieści owe chmury w inne miejsce. Pociąg ruszył bez opóźnień, po niespełna 30 minutach jesteśmy na stacji Jawor. Zrujnowany dworzec kolejowy w tym mieście jest swoistą alegorią postępującej degradacji kolei w Polsce, szczególnie w miejscowościach, gdzie pociągi nie jeżdżą zbyt często. Obecnie siatka połączeń kolejowych z Jawora to 5 kursów w kierunku Legnicy i 5 kursów w kierunku Jaworzyny Śląskiej. Aktywny jest jednak transport towarowy, bezpośrednio po naszym przyjeździe przejeżdża lokomotywa SM42 ciągnąca wagony z granitem, prawdopodobnie z kopalni granitu ze Strzegomia lub okolic. Warto zwrócić uwagę na geologię tego obszaru. Znajduje się tu Masyw strzegomski, zbudowany z granitoidów strzegomskich, będących waryscyjską intruzją sprzed 280 mln lat. Pochodną tej budowy geologicznej jest obecność wielu kopalni granitowych. Wizyta w Jaworze nie będzie długa, więc szybko udajemy się w stronę perły architektonicznej Jawora – Kościoła Pokoju. Jest to drewniany kościół ewangelicki, powstały na mocy ustaleń pokoju westfalskiego z 1648 roku (koniec wojny trzydziestoletniej), na mocy którego nakazano budowę ewangelickich kościołów w trzech śląskich miastach. Kościoły pokoju powstawały według ściśle określonych zasad, które zastrzegł sobie katolicki cesarz Ferdynand I Habsburg. Po pierwsze na obrzeżach miasta, po drugie z materiałów nietrwałych (drewno, glina), bez użycia gwoździ, a także bez wież i dzwonów. Prawdopodobnie nie miały przetrwać zbyt długo, miały pełnić jedynie rolę symboliczną (podporządkowanie się regułom pokoju westfalskiego), dlatego też obecność kościołów pokoju w XXI świadczy o ich wyjątkowości. Kilka minut po godzinie 10 odjeżdżamy kolejnym pociągiem, a nasz następny przystanek to Rogoźnica. Po raz kolejny, widoczny stały już obraz na magistrali podsudeckiej, czyli wagony towarowe z granitem. Udajemy się w kierunku Gross – Rosen (około 3 km od stacji), który jest największą atrakcją (o ile można użyć takiego sformułowania w tym kontekście) w Rogoźnicy. Pogoda cały czas pochmurna, co wpisuje się w kontekst ponurej, choć niezwykle ciekawej historii tego miejsca. Obóz koncentracyjny Gross – Rosen to pierwszy i zarazem największy obóz koncentracyjny na Dolnym Śląsku, sami hitlerowcy oceniali ten obóz jako jeden z najcięższych w III Rzeszy. W obozie nie stosowano wprawdzie środków masowej zagłady, jednak śmierć była efektem głodu, przepracowania i wycieńczenia organizmu. Mówi się, że było ponad 100 tys. z czego połowa to Polacy. Zachowały się m. in. fundamenty baraków, brama obozu, ławy tortur czy pozostałości dawnego krematorium. Zwiedzanie skończyliśmy około godziny 13. 30, a kolejny pociąg odjeżdża około 15. 00, przez co był jeszcze czas na chwile zadumy w pobliskim parku, nieopodal stacji kolejowej. Po raz kolejny wsiadamy do pociągu zmierzającego w kierunku Kłodzka. Nie opuszcza nas klimat kopalni granitowych, który daje się poczuć w Strzegomiu – kolejnej stacji na trasie. Klimat ten podziwiamy jednak z okna i jedziemy w kierunku Jaworzyny Śląskiej. Zostawiany za plecami Strzegom położony jest na Wzgórzach Strzegomskich u południowo-wschodniego podnóża, najwyższego szczytu Krzyżowej Góry (wysokość 358 m. n.p. m.), które jest granitową intruzją osadzoną w paleozoicznych granodiorytach. Nieopodal Strzegomia, w 1745 roku miała miejsce bitwa pod Dobromierzem, podczas drugiej wojny śląskiej pomiędzy sprzymierzonymi wojskami austriacko-saskimi a wojskami Królestwa Prus, które zwyciężyły. Wjeżdżając do Jaworzyny Śląskiej od razu czujemy atmosferę węzła kolejowego. Jest to niezwykle ciekawa miejscowość, która jest jednym z najważniejszych węzłów kolejowych na Dolnym Śląsku i rozwinęła się przede wszystkim na bazie kolei. To właśnie powstanie stacji zapoczątkowało historię miasta. Obecnie jest to niewielkie miasteczko (około 5 tys. ludności), o ogromnym znaczeniu transportowym, krzyżują się tu przede wszystkim dwie ważne linie 137 (Legnica-Katowice) i 274 (Zgorzelec-Wrocław). Niedaleko stacji znajduje się Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku. W muzeum obejrzeć można tabor przejęty od PKP, słynną lokomotywę polską lokomotywę parową TKt48-18 z 1951 r., a także eksponaty motocykli, maszyny i urządzenia przemysłowe. Niewątpliwą atrakcją jest „Trasa Parowozowa”, gdzie jadąc parowozem TKt 48-18 lub wagonem „Motorak” po bocznicy zwiedzamy obiekty kompleksu. Wracając na stację w Jaworzynie czekamy na pociąg w kierunku Dzierżoniowa bądź Kłodzka, by ostatecznie zakończyć dzień w Świdnicy. Pociąg rusza o 18. 00 z dwiema minutami opóźnienia, a po 10. minutach podróży jesteśmy w ostatnim punkcie naszej podróży. Obecnie tworzy się tu centrum przesiadkowe, którego pierwszym etapem była rewitalizacja dworca kolejowego i przywrócenie ruchu pociągów na linii Świdnica-Wrocław (obecnie linia przedłużona do Dzierżoniowa). W Świdnicy linia nr 137 krzyżuje się z linią 285, na której zamknięto w latach 90. Ruch pasażerski. Co ciekawe jest to drugie, obok Jawora i zarazem ostatnie miejsce w Polsce gdzie możemy podziwiać słynny Kościół Pokoju. Początki Świdnicy datowane są na XIII wiek, kiedy to była ona stolicą księstwa świdnicko-jaworskiego. Po II wojnie światowej był to jeden z głównych ośrodków przemysłowych na Dolnym Śląsku, głównie dzięki Fabryce Wagonów „Świdnica” czy Zakładom Aparatury Precyzyjnej Mera-Pafal”, które po pewnych przekształceniach wprawdzie funkcjonują do dziś, jednak nie odgrywają już tak wielkiej roli. Obecnie centrum przemysłowym Świdnicy jest podstrefa Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej z zakładem „Electrolux” czy „Colgate-Palmolive”, „Sonel S. A.”. Ze stacji udajemy się w kierunku centrum miasta, gdzie odwiedzamy, jedyne w Polsce Muzeum Dawnego Kupiectwa, które znajduje się na rynku, gdzie możemy zobaczyć wystawy dotyczące zarówno handlu, jak i miar czy historii Świdnicy. Niedaleko muzeum znajduje się warta odwiedzenia Katedra Św. Stanisława i św. Wacława o wieży wysokości 103 metrów, siedziba diecezji świdnickiej ustanowionej w 2004 roku przez Jana Pawła II. Jest to budowla późnogotycka, z dodatkiem elementów barokowych dodanych przez jezuitów, którzy w XVII wieku odbudowali kościół po pożarze. Na uwagę zasługuje dwunastoboczna kaplica, przypominająca kryptę, co powoduje wrażenie wyniesienia głównego ołtarza i prezbiterium ponad poziom kościoła. W Świdnicy, a dokładnie w jednej z restauracji na świdnickim Rynku kończy się nasza podróż po magistrali podsudeckiej. Nieco szkoda, że pochmurna pogoda towarzyszyła nam przez większą część dnia (nieznacznie rozpogodziło się po wyjeździe z Jaworzyny Śląskiej), ale miejmy nadzieje w kolejnych podróżach to się odmieni. Piękne krajobrazy oraz historyczne tło, które przenikało się ze stukotem pociągu w pełni rekompensowały nienajlepszą aurę.